muszka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

a Bo popędzają mnie!

Dusza

Perlistym śmiechem złotych słów
Pisana jest
Codzienność.
Podgłębie jej szara
Pustka
- Okołosamotności

To było coś wierszopodobne. Napisane wczoraj na polach jak (znowu) miałam doła. Niebo było jakby przed burzą, a zza chmur wyglądało słońce. Było pięknie, więczamiast radzić sobie z problemami jak w poprzedniej notce, napisałam wiersz. Dzisiaj mam doła (znowu), lecz dzisiaj nie am w powietrzu tego co było wczoraj… Trzeba sobie radzić inaczej ;)

Jutro moje urodziny. Dzisiaj dostałam już prezent od Sis. Ciekawe, czy ktoś jeszcze będzie o tym pamiętał ( o moim dniu, a nie o prezencie :P ). Cóż…w sumie od nikogo tego nie wymagam. I tak tyle ludu na codzień mnie rani… co za różnica, czy w jeden dzień będą udawać, że mnie lubią? Fałszywość.

Joke :D

7 komentarzy

Przychodzi baba z padaczką do lekarza, a lekarz na to „dyskoteka piętro wyżej!”
hhahahahahahahahahaha!!!!!!!!

Ja mam padaczkę. Wolę określenie „epilepsja”, brzmi jak nazwa kwiatu…

Epilepsja
Rośnie na polach elizejskich. Ma srebrzystobiałe płatki, złociste pręciki, na których szczycie gromadzą się kryształowe kropelki Nektaru. Nektar jest nektarem bogów. Kto go skosztuje, na moment trafia do Pustki. Tej chwili nigdy nie zapomina, wspaniała chwila zapomnienia, gorzki smak słodkiej ucieczki od rzeczywistości… zero problemów, frustracji, lęków, czy smutków. Świadomość istnienia, nie- życia, istnienia tam, gdzie skąd prawie nikt nie wraca żywy.
Trzeba uważać,żeby nie przesadzić. Jedna kropelka za dużo, a na zawsze pozostanie się na tych Polach Elizejskich, w błyszczącej wszystkimi kolorami tęczy Czerni…ciepło i zimno, błysk i wszechogarniająca ciemność… I spokój…spokój taki…spokojny :D

Padaczka.
nadchodzi niespodziewanie i nagle.
Czuję jak kolana mi słabną, miękczeją, ciało wiotczeje, wizja się rozmywa, a dusza ulatuje Tam…do Pustki. Na początku to jest jak karuzela, a potem to już tylko trwanie w Nicości…aż do czasu kiedy nagle, brutalnie zostanę wezwana do Rzeczywistości. Wracam, ale wypoczęta… Pustka daje to, co Życie odbiera. Mimo wszystko cieszę się,że żyję- tyle jeszcze przede mną… Jeżeli Życie za bardzo mi zbrzydnie- zawszę mogę wrócić…

Wiem, że pewnego razu mogę takiego ataku nie przeżyć. Jest to mi oboętne. Co ma być, to będzie. Tą chorobę traktuję trochę jak błogosławieństwo.. czasami daje mi to wytchnienei od życia. NIe miałam ataku od 3 lat, tęsknię za nim.
Dziękuję Ci, mój Boże, jeśli tylko istniejesz, że nie jestem taka jak wszyscy inni ludzie. Jestem chora. Fizycznie, psychicznie… Jestem inna. Taka miałam być.
Dziękuję.

Dzisiaj spotkałam Porażkę. Przez nią czuję się śmieciem.

Wysiadam ze 175, przechodzę przez ulicę, skręcam w zaułek łączący dwie ulice. Na wprost mnie idzie jakiś szeroko uśmiechnięty typ. Ja zamyślona, nucę w myślach „aerial”…

On: cześć
ee…ja go znam?
Ja: cześć.
Uśmiecham się niepewnie i dykretnie rozglądam w około. Czy aby napewno to „cześć” było skierowane do Pelli? Idę dalej zaułkiem. Nagle typ zawraca i materializuje się tuż przede mną.
On: Pewnie się dziwisz,że ci tak ‚cześć’ mówię…
Co on, kurwa, ode mnie chce?
Ja: Noo…trochę..?
On nagle zdejmuje rękawicę. Żółtą. Obleśną. Olśnienie!To jest śmieciarz…. Tak. Stricte. Śmieciarz.
On: Adrian jestem!
I obleśny smile.
a co mnie to, kurwa, obchodzi?
Ja:ee…Kasia…?
On: I co? Ze szkoły wracasz?
no..zajebiście,prawda?
Ja: tak…
On: A ile masz lat? Ja mam 26!
po chuja ci wiedzieć? jestes starszy od mojej siostry :/
Ja: zgadnij
On: 18
buahahaha. leżę i kwiczę. przecież wyglądam na 13!
Ja: mniej…
On: 17? :)
grr…postarza mnie!
Ja: mniej..15…
On: A..to fajnie…a umówisz się ze mną?
o…o..o..
Ja: o..o..o..ee…
On: nie chcesz? chłopak się nie dowie…
o..o..oo…
Ja: ee..nie, no pewnie chcę!ale..
On: rodzice nie pozwolą?
Ja:ee..tak!tak! nie pozwola!
On: szkoda..
na bank :/
Ja:…
On: To wiesz,ja tu pracuję, może kiedy indziej… (puszcza oko, śmieje się obleśnie, Pella rozdziawia buzię i zbiera jej się na wymioty.)
prędzej wypiłabym ten..noo..Tatrę :/ i inne rynsztokowce :/
Ja: tak, tak (słaby smile..)
On:…(coś gada, ale Pella nie wie co, bo powstrzymuje kurczaka pędzącego do jej żołądka)
Ja: miło było,ale widisz muszę iść..
On: szkoooda…do zobaczenia…
nigdy!
Ja:pa…

Odchodzi ulicą. jestem śmieciem. jak taki syf, wieśniak i bleee…mnie zaczepił…jestem śmieciem. Śmieciarze zwracają na mnie uagę. Fu.. Ale mnie ten pedofil zdołował. ;(

Odeszła. Z dołem. Adrian- pedofil gapił się za nią…


  • RSS