Nora szła za Lotkiem poprze ciemny las.. Troszeczkę się bała, ale tylko troszeczkę, bo przecież wiedziała, że takiemu żaboludziowi, jakim ona była, nikt nie odważy się zrobić jej..no..zrobić..no..NICZEGO! Bo jak ktoś spróbuje Norze zrobić.. no.. Coś. To ona mu Nic nie zrobi! I no.. ktoś pożałuje, że niczego od niej nie dostanie! Poza tym Nora miała Lotka. A Lotek był potężny, miał bejzbola i trzy pomarańczowe paski. Właściwie to inni też mogli się bać, że Lotek coś im zrobi.. Cóż. Niektórzy mogli nawet tego pragnąć. Ale nie dla psa kieł.. znaczy pał.. znaczy bejzbol Lotka! Lotek byle komu..nic.. nie robi.
Nagle Nora się wystraszyła! No bo ozbaczyła sie znowu w rzeczce.
-AAaaaaaaa! Loootkuuuu! Ja ciągle jestem żaboludeeeem!
-qrwa widzę, więc qrwa zamknij qrwa ryj! Mi to qrwa też nie robi!
-A co ci, Lotku, robi?-spytała Nora z wyrazem twarzy sugerującym machanie rzęsami (których niestety, w obecnej postaci żaboluda, nie posiadała, z powodu braku powiek..).
-Noo…qrwa..lody!
-A jakie..?
-Śmietnakowe są qrwa najlepsze!
W tym miejscu opowieści następuje wątek niecenzuralny, gdzie Nora i Lotek udają się w pobliskie krzaki… Zza krzaków słychać dziwne okrzyki… A natępnie wychodzi z nich (uwaga! treść nieprzeznaczona dla oczu osób młodych w wieku szkolnym poniżej lat 18!) gruby lodziarz, trzymający Lotka… za włosy!!! Nikomu to się jeszcze nigdy nie udało, biorąc pod uwagę fakt, że włosy Lotka mają długość aż 1mm!
CDN.